Wraz z Myszatą wybrałem się w październikowy, piątkowy wieczór (31 X) na gdańskie Główne Miasto, spacerem przez Długą, celem spędzenia miłego wieczoru w ciepłej atmosferze gdańskich kawiarni.
Niestety, ku naszemu zdziwieniu okazało się, iż nasza ulubiona kawiarenka, Schodek Cafe, została zlikwidowana. W związku z tak smutnym doświadczeniem (wspomniana kawiarenka towarzyszyła nam od czasów licealnych) postanowiliśmy wybrać się do Πkawy. I chociaż nie mieliśmy zbyt wielkich nadziei na to, iż znajdzie się tam dla nas nieco wolnego miejsca, zrobiło nam się smutno na widok kompletnie zapchanego lokalu. Nie pozostało nam nic innego, niż powrót na Długą...
To, gdzie w końcu zawędrowaliśmy (W Biegu Cafe) nie jest jednak tak istotne, jak to, co po drodze nas spotkało. Maślane oczy, słodki głos i silniejszy uścisk Marty były tylko zapowiedzią tego, co się przed nami znajdowało. Biedna, zmarznięta babuleńka siedziała na mrozie na Długiej w okolicach kina Neptun, a w dłoniach trzymała... Zgadnijcie sami! Oczywistym jest, że mowa o własnoręcznie wykonanych bukiecikach z bliżej nieokreślonych roślin.
Mój portfel skulił się w wewnętrznej kieszeni kurtki jasno wyczuwając, co się kroi. Podeszliśmy bliżej wspomnianej babuleńki i grzecznie zapytaliśmy się o cenę bukiecików. Mój portfel podskoczył ze strachu! Dziesięć złotych to trochę więcej, niż bardzo dobra kawa/herbata w uroczej kawiarni. Szybkie spojrzenie na Martę, szept i decyzja. Postanowiliśmy, że dokonamy pewnego doświadczenia. Wyjąłem portfel, zręcznie ominąłem banknot dziesięciozłotowy i wyciągnąłem ten o wyższym nominale. Wręczyłem dzielnej sprzedawczyni i wytrwale czekałem na wydanie reszty. Pani nieco ponarzekała na czym ten świat stoi, pożaliła się na córkę, która ją na Długą wyrzuca i wyjęła zza pazuchy plik banknotów. Na bogów! Ledwo w dłoni je trzymała, a były tam nie tylko dziesiątki, ale również sporo pięćdziesiątek i setek. Eksperyment można zaliczyć do udanych.
Resztę tego miłego wieczoru przesiedzieliśmy w kawiarni "W Biegu Cafe". Do tej jednak pory nie wiemy, w jakim celu babuleńka nosiła tyle pieniędzy przy sobie. I czy to faktycznie był utarg tylko z jednego dnia? Czyżby aż tak wiele miękkich serc nosił ten świat? ;-D