Miniblog: Czarny humor
2010-08-29, Niedziela 09:01:59 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Czym różni się państwo od mafii?
Mafia jest lepiej zorganizowana.
] >
2010-08-29, Niedziela 09:01:59 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Czym różni się państwo od mafii?
Mafia jest lepiej zorganizowana.
2010-08-28, Sobota 18:44:21 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
O Wielcy Przedwieczni! Ależ ja byłem nierozsądny pisząc o tym, jak należy walczyć z handlem narkotykami. Czy dostęp do wiedzy rozwiązuje problem handlu? Oczywiście, że nie. Na całe szczęście młodzi Niemcy pokazali nam, jak należy to robić. Bierzemy nasiona konopi indyjskich, a następnie... Siejemy! Wszędzie, gdzie się tylko da. Trawniki, ogródki, tereny przy torach, pola itp. Niekoniecznie przy pomocy balonów. I niech nawet tylko część z nich wykiełkuje i wyrośnie. Wyobrażacie sobie, jaki by to miałoby wpływ na władze, prawo oraz na ludzi, którzy zarabiają na sprzedaży marihuany?
Tylko skąd wziąć kilka kilogramów nasion konopi bez wydawania na to całego majątku?
2010-07-17, Sobota 13:02:04 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Katolicki krzyż nielegalnie postawiony przed Pałacem Prezydenckim. Jedni chcą go usunąć, inni będą bronić go własnym ciałem. Burza w szklance wody. Napisze o tym kilka gazet, temat pojawi się na paru blogach (m.in. u mnie) i zniknie, jak wszystkie tego typu medialne tematy. Pik i szybki spadek popularności. Ja tutaj chciałem jednak o czymś nieco innym wspomnieć.
Moim zdaniem krzyża nie należy usuwać, czy też przenosić. Niech będzie w tym samym miejscu, w którym się pojawił. Wykorzystajmy go do tego, aby czegoś ludzi nauczyć. To nieco bardziej wartościowe, niż bezowocne kłótnie dot. jego przyszłości, nie sądzicie? Oto moja propozycja - niech obok krzyża, równie spontanicznie (najlepiej w ciągu nocy), pojawią się inne symbole religijne:
Wystarczy teraz poczekać na to aż wszystkie symbole znikną lub pojawi się burza medialna w związku z usuwaniem tylko części z nich. Albo ludzie dojdą do wniosku, że wszystkie symbole religijne umieszczone w takich miejscach są złym pomysłem, albo wybiją się nawzajem. Taka sytuacja w negocjacjach to chyba win-win, prawda? :>
[EDIT] Jak się okazuje, wczoraj (tj. 23 lipca 2010 roku) pomysł został zrealizowany przez osoby interesujące się pastafarianizmem. Przed Pałacem Prezydenckim pojawiła się spora grupa osób. Postawiono kilka misek i garnków ze spaghetti oraz sosem pomidorowym. Nie zabrakło też butelki wina. Latający Potwór Spaghetti może być z nich dumny :D
2010-07-03, Sobota 03:17:40 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Woody Allen wypowiedział swego czasu następujące słowa:
Biseksualizm? Niewątpliwie podwaja twoje szanse na randkę w sobotnią noc.
Siedząc w sopockim klubie sixty9 (znany „gay bar”) uświadomiłem sobie, że nawet podwojone szanse niewiele znaczą, gdy mnoży się przez zero. Moja atrakcyjność z punktu widzenia obu płci jest taka sama - znikoma. Marto, jak Ty ze mną wytrzymujesz? Ponoć przynajmniej młodo wyglądam.
Na całe szczęście, już po chwili od dokonania tego odkrycia mój humor znacząco się poprawił. Wyraz twarzy napotkanych znajomych (jak i zapewne mój również), zaskoczonych moją obecnością w ww. miejscu, był bezcenny.
2010-06-11, Piątek 06:02:43 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Znacie pastafarianizm? Zapewne większość z Was doskonale orientuje się, czym jest ta religijna parodia i w jakim celu pierwotnie powstała. Podobnie, jak Niewidzialny Różowy Jednorożec oraz dyskordianizm, jest bardziej ateistyczna, niźli mogłoby się to wydawać chociaż byli i tacy, którzy uważali, że jest to prawdziwa sekta religijna uznająca Latającego Potwora Spaghetti za boga. Mniejsza z tym. To, co uważam za istotne to osiem „Naprawdę wolałbym, żebyś nie”, które są wpisane w tę parodię, a które uważam za naprawdę dobry materiał na podstawę dla osobistych zasad. Oto i one:
- Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty, fałszywie pobożny dupek, gdy opisujesz Mą Makaronową Doskonałość. Jeśli niektórzy ludzie nie wierzą we mnie, to trudno, nic się nie stanie. Naprawdę, nie jestem do tego stopnia próżny. Poza tym, nie chodzi o nich, więc nie zmieniaj tematu.
- Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał Mojego istnienia jako narzędzia do uciskania, ciemiężenia, karania, patroszenia lub bycia złośliwym wobec innych. Nie wymagam składania ofiar, a czystość jest niezbędna jeśli chodzi o wodę pitną, a nie o istoty ludzkie.
- Naprawdę wolałbym, żebyś nie oceniał ludzi na podstawie tego, jak wyglądają lub jak się ubierają, jak mówią, lub... Dobra, po prostu bądź miły, OK? I wbij to do swojej tępej głowy: mężczyzna = człowiek. Kobieta = człowiek. To samo = to samo. Nikt nie jest od nikogo lepszy, chyba że mówimy o stylu. I przykro mi, ale to podarowałem kobietom i niektórym facetom, którzy widzą różnicę pomiędzy kolorem morskim a fuksją.
- Naprawdę wolałbym, żebyś nie zaspokajał się w sposób, który obraża ciebie albo twojego ochoczego, zgodnego, pełnoletniego i dojrzałego psychicznie partnera. Odnośnie do tych, którzy mogliby protestować – myślę, że odpowiednim wyrażeniem jest „pierdolcie się”, chyba że uznają to za nieprzyzwoite. W tym wypadku mogą wyłączyć raz telewizor i iść dla odmiany na spacer.
- Naprawdę wolałbym, żebyś nie sprzeciwiał się fanatycznym, sadystycznym, szowinistycznym i pełnym nienawiści poglądom innych NA CZCZO. Zjedz coś, a potem zabiegaj o pierdoły.
- Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował za miliony dolarów kościołów/świątyń/meczetów/kaplic dla Mojej Makaronowej Doskonałości, podczas gdy pieniądze lepiej wydać na (wybierz sam):
Może jestem złożonym węglowodanowym wszystkowiedzącym istnieniem, ale w życiu cieszą mnie proste rzeczy. Wiem lepiej. Jestem STWÓRCĄ.
- Skończenie z biedą
- Leczenie chorób
- Życie w pokoju, namiętną miłość i obniżenie kosztów kablówki
- Naprawdę wolałbym, żebyś nie rozpowiadał ludziom wokół, że do ciebie przemawiam. Nie jesteś aż taki interesujący. Wylecz się z siebie. I mówiłem ci, żebyś kochał bliźniego, czy nie pojąłeś aluzji?
- Naprawdę wolałbym, żebyś nie czynił bliźniemu, co tobie miłe, jeśli miłe są ci, hm, rzeczy, które wymagają mnóstwa skóry/smaru/wazeliny. Jednak jeśli miłe jest to też tej innej osobie (zgodnie z numerem 4), zajmij się tym, zrób zdjęcia, i do diaska, załóż kondom! Naprawdę, to kawałek gumy. Gdybym nie chciał, żeby było ci przyjemnie, gdy to robisz, dodałbym ci w tym miejscu kolce albo coś.
Źródło: Oficjalna strona polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.
2010-05-28, Piątek 16:49:53 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Jest sobie taka strona sponsorowana przez Eurozet (tych od m.in. Radia Zet), co się zowie NieKradneMuzyki.pl. Dawno nie widziałem czegoś równie mocno wprowadzającego w błąd (przemilczę czytelność strony). Wydźwięk strony jest prosty - ściąganie muzyki to coś, co można nazwać kradzieżą. Oto moja odpowiedź na całą inicjatywę:
Aby być bardziej obiektywnym, na stronie można znaleźć również informacje nieco bliższe rzeczywistości. Oto i przykład - fragment dot. ściągania muzyki z Internetu z punktu widzenia prawa (artykuł „Prawo a muzyka”):
Uspokajamy, etyka etyką – z prawnego punktu widzenia jest to rzeczywiście legalne.
2010-05-08, Sobota 23:02:29 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Naszła mnie dziś taka myśl pod wpływem opisu jednego z Joggerowiczów dot. jego własnej osoby. Powiedźcie mi, jak rozsądny, heteroseksualny mężczyzna może mieć cokolwiek przeciwko innym, tym razem homoseksualnym, mężczyznom? Homoseksualiści „przegrywają” w przedbiegach rywalizację o samicę i nie przekazują swoich genów dalej, co skutkuje niższym przyrostem naturalnym (nie chcemy przeludnienia, prawda?) oraz mniejszą konkurencją dla genów heteroseksualistów. Aby było zabawniej, w naszym opiekuńczym systemie z chęcią podejmują się opieki dzieci, które w przeciwnym razie musiałyby być ciężarem dla całego społeczeństwa. Jeżeli jednak nie wychowują dzieci to mają więcej czasu na zarabianie i wydawanie pieniędzy. Homoseksualność nie jest też czymś, czym można się zarazić. Zatem...
W czyje interesy godzi bycie homoseksualistą? Bo na pewno nie inteligentnych, heteroseksualnych mężczyzn.
2010-05-03, Poniedziałek 19:07:41 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Powiedzcie mi, jak można być tak naiwnym, aby wierzyć dwóm najbardziej otwartym firmom zajmującym się tworzeniem wolnego oprogramowania (mowa oczywiście o Apple i Microsofcie), gdy mówią, że Flash będący dzieckiem Adobe jest BE, bo jest zamknięty? Zamiast tego, do odtwarzania wideo w Internecie proponują H.264, który jest przecież taki wspaniały, a do tego stał się już de facto standardem.
Bogowie... Myślę, że tylko nieliczni zrozumieli żart Ballmera oraz Jobsa. I mam nadzieję, że zalicza się do nich również Google ze swoim VP8.
2010-04-18, Niedziela 10:25:20 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Tak oto nazywa się konferencja, która odbędzie się już jutro (tj. 19 kwietnia). Podobnie, jak w zeszłym roku, Biblijne Towarzystwo Kreacjonistyczne w Gdańsku postarało się o to, aby o kreacjonizmie mówił zagraniczny „profesor”. Całość odbędzie się w miejscach sugerujących naukowy charakter konferencji tj. w salach UG oraz pobliskiego instytutu PAN-u. Aby było zabawniej, odbędzie się ona również w innych polskich ośrodkach naukowych.
Przecież ewolucja to tylko teoria! Czy tylko mnie bawi to, że uniwersytety pozwalają na takie wykorzystywanie sal?
2010-03-30, Wtorek 10:39:25 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Czy znajduje się na sali ktoś, kto w racjonalny i przystępny sposób jest mi w stanie wyjaśnić jaki ma sens w obecnych czasach zmiana czasu letniego na zimowy i odwrotnie?
2010-01-06, Środa 01:47:44 +0100, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Na niniejszym blogu zaszła drobna zmiana dot. licencji na której publikuję wpisy. Po zmianie jest to LPRCTKC będąca polskojęzycznym odpowiednikiem WTFPL. Jej treść dostępna jest na jednej z moich stron. Całość z przymrużeniem oka.
Idealna, prawda? Komentarze pozostają bez zmian.
2010-01-02, Sobota 15:49:58 +0100, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Ostatnio, w napływie ołowianych myśli Zala, doszedłem do wniosku, że dzieci nie powinny być wychowywane na książkach Terrego Pratchetta, twórczości Markiza de Sade i tekstach Friedricha Nietzschego. To zbyt zdrowe.
Swoją drogą, jest to całkiem interesujący problem. Jaką lekturę podrzucać tym najmłodszym członkom rodziny? O Lemie i Pratchettcie wspominać nie trzeba, ale z doborem innych lektur miałbym pewien problem. Szczególnie, gdy mowa o wieku przedszkolnym.
2010-01-01, Piątek 03:13:18 +0100, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Ktoś, kto wpadł na pomysł, iż tradycją może stać się picie alkoholu połączone z odpalaniem ładunków prochowych musiał być geniuszem. Sylwester to tylko przykrywka dla Święta Selekcji Naturalnej.
I ta oto myśl towarzyszyła mi zarówno wtedy, gdy mijała mnie n-ta z kolei karetka na sygnale, jak i wtedy, gdy zorientowałem się podczas imprezy, że mam silną alergię na kocią sierść.
2009-12-25, Piątek 21:44:21 +0100, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Jako, że dzień mój nie rozpoczął się najweselej postanowiłem wyżyć się na tych, którzy pośrednio przyczynili się do mojego obecnego położenia. Sami zapewne rozumiecie, że instalacja systemu „Konsola 7” tylko i wyłącznie po to, aby móc pobiegać po wirtualnej makiecie Czernobyla i okolic nie jest tym, co tygryski lubią robić najbardziej. Zatem jak zaniepokoić użytkowników Google, którzy najczęściej trafiają do mnie korzystając z IE? Wystarczy zaserwować im stronę zgodną z XHTML-em jako application/xhtml+xml, co jest zgodne ze standardem, wyłączając przy okazji automatyczną negocjację typu MIME. Każda wersja okienkowej przeglądarki zwanej popularniej Internetem („masz Internet na pulpicie?”) wywinie fikołka.
Cała reszta przeglądarek WWW (m.in. Firefox, Opera, Safari, Chrome, Lynx itp.) nie ma z tym najmniejszego problemu. Że też niektórzy z nas są zmuszeni do korzystania z IE w pracy, czy też innych miejscach tego typu (np. na uczelnianych komputerach). Czy to już dyskryminacja z mojej strony?
2009-12-14, Poniedziałek 09:56:47 +0100, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
W głowie pojawiła się kolejna z myśli nieułożonych. Pytanie. Czy samo istnienie SPAM-u przynosi korzyści tylko i wyłącznie jego nadawcom? A może na wszelkich wirtualnych śmieciach przesyłanych przez Sieć mogą skorzystać również ci, którym zależy na regulowaniu dostępu do informacji? Wyszukiwarki i filtry antyspamowe, jako narzędzie władzy absolutnej.
Jak to dobrze, że nie jestem paranoikiem. Przynajmniej według MMPI.