Czas na (nie)kulturalne zmiany
2009-08-10, Poniedziałek 15:35:17 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Pisanie sprawia mi przyjemność. Oczywiście, nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem tego, iż umiem pisać. Wręcz przeciwnie, ale jeśli mam być szczery to nigdy mnie takie błahostki nie zrażały. Uwielbiam pisać o tym, czym w danej chwili się interesuję, o decyzjach, które podejmuję, czy też koncepcjach, które poznaję. A przede wszystkim o zmianach w moim życiu.
I to właśnie zmiany są istotą problemu. Są one selektywne i, wbrew wszelkim pozorom, zachowawcze. Piszę o otwartości, wolności, wolnym oprogramowaniu, ale tak właściwie na płaszczyźnie kulturowej w moim życiu niewiele zachodzi zmian. Owszem, następują pewne zmiany w moim „life style”, ale są to zmiany, które tak właściwie od zawsze były przeze mnie akceptowane (np. wegetarianizm, ateizm, czy też libertarianizm). Czas na inny rodzaj zmian.
Muzyka może nie odgrywa w moim życiu najważniejszej roli, ale zawsze mi towarzyszy. Do tej pory była to głównie muzyka polska i zagraniczna stosunkowo popularnych twórców. Mowa m.in. o Republice, Kulcie, Therionie, Nightwishu, czy też Rammsteinie. I tak od dobrych 10 lat bez względu na to, w jakiej formie przechowywana była przeze mnie muzyka (kontenery multimedialne, radia internetowe, czy też Last.fm i YouTube). Mało to otwarte zachowanie, czyż nie?
Zawsze żywiłem pewną niechęć do kultury offowej, czy też alternatywnej, kojarząc ją w głównej mierze ze specyficznym rodzajem odbiorców i artystów, a nie z ideą jako taką. Do tej pory jestem uprzedzony do osób przeświadczonych o swojej wyższości tylko i wyłącznie z tego względu, iż są „inni”. Z drugiej zaś strony Internet oraz idea wolnej kultury pokazują, że nie trzeba zapoznawać się z tymi „niecodziennymi” ludźmi, aby móc czerpać z kultury offowej. Cóż zatem stoi na przeszkodzie, aby poszerzać swoje horyzonty?
Przyzwyczajenie. I z tego właśnie względu postawiłem przed sobą wyzwanie będące w istocie prostym eksperymentem. Przez najbliższe kilka tygodni mam zamiar korzystać tylko i wyłącznie z usług Jamendo. Wystarczy jedynie zapoznać się z twórczością takich zespołów, jak np. Butterfly Tea (dzięki Psycholowi za namiar), pornophonique, czy też Diablo Swing Orchestra (są niesamowici!), aby przekonać się, że jest to doskonałe źródło wysokiej jakości muzyki. A przy okazji stanowi świetne pole do popisu dla kogoś, kto ma zamiar eksperymentować z gustami muzycznymi.
Jestem ciekaw, jaki będzie tego efekt. Czy zmiana nawyków będzie trwała? Obecnie całość zapowiada się interesująco.
2009-08-10, Poniedziałek 15:39:45 +0200
hehe - ja bym tak nie mogl ;) na jamendo nie ma dla mnie niestety interesujacej muzyki ;)
2009-08-10, Poniedziałek 15:56:17 +0200
Ja generalnie nie mam sprecyzowanych gustów muzycznych. Zaczyna mi się nudzić muzyka szukam czegoś nowego i sprawdzam czy warto.
Ostatnio nadziałem się w ten sposób po obejrzeniu trailera do filmu Human Traffic. Myślałem, że OST będzie fajny, ale okazał się strasznie irytujący :)
Generalnie nie rusza mnie za bardzo to co sobą reprezentują wykonawcy, nie sugeruję się również tym czy komercha, czy nie :)
2009-08-10, Poniedziałek 15:58:32 +0200
@occulkot: Podejrzewam, że w mój gust muzyczny nieco łatwiej jest trafić. Już nie wspominając o tym, iż możliwym jest, że sam nie znam wszystkiego tego, co mogłoby mi się podobać ;]
@radmen: Ja właściwie od 10 lat słucham niemal tego samego, dlatego to już nawet nie o komerchę się rozchodzi, a o sam fakt braku jakichkolwiek zmian w tej dziedzinie.
2009-08-10, Poniedziałek 15:59:12 +0200
Zal: u mnie ogólnie jest sporo kawałków, które słucham od dawna. Dla mnie to jest bardziej kwestia znudzenia, mam dość to szukam nowości :)
2009-08-10, Poniedziałek 16:19:04 +0200
Na marginesie, podoba mi się wykorzystanie BitTorrenta oraz OGG Vorbisa przez Jamendo. Chociaż, gdyby miał to być jedyny argument za korzystaniem z ich usług to nie byłoby to zbyt rozsądne ;D
2009-08-10, Poniedziałek 17:02:41 +0200
@Zal: jak na razie to w kazdym gatunku ktory znam znalazlem cos ciekawego - no chyba tylko industrial jeszcze mnie nie pzrzekonal ;) - grunt to sie nie zrazac i pogrzebac troche glebiej.
W sumie to system rekomendacji z last.fm podrzucil mi bardzo duzo ciekawych projektow.
2009-08-10, Poniedziałek 23:27:18 +0200
Gdy pracuję lub prowadzę lubię posłuchać ściągniętego z Jamendo JT Bruce. Gdzie gatunkowo to leży - nie mam pojęcia. Niemniej - polecam! Muzyka tego wykonawcy pokazuje, że za darmo też można posłuchać genialnych utworów.
2009-08-11, Wtorek 11:21:51 +0200
Ja dzięki jamendo odkryłem np. 16pac http://www.16pac.com/ (chociaż nie wiem dlaczego bezpośrednio na jamendo nie ma już tych albumów).
JT Bruce też słucham :)
Generalnie akurat ja uwielbiam wyszukiwać oryginalne, ciekawe perełki, więc jamendo to coś dla mnie :) Trudno mi wskazać jakiś ulubiony gatunek... może rock progresywny... Po prostu lubię pomieszanie stylów i gatunków, metal, rock, elektro, gotyk, muzyka klasyczna... od chińskiego i hiszpańskiego hip-hopu po białoruski punk, etc.
A i jeszcze jazz ;)
2009-08-11, Wtorek 14:54:40 +0200
@mt3o, takieGadanie: JT Bruce faktycznie brzmi nieźle. Szczególnie utwór „The Artist, The Sage, and The Jester”.
Właściwie to naprawdę sporo dobrej muzyki można znaleźć zapoznając się z twórczością muzyków najpopularniejszych w danym miesiącu ;]
2009-08-11, Wtorek 16:24:55 +0200
takieGadanie: dobrze wiedzieć, że ktoś ma równie popieprzony gust muzyczny, co ja. ;-)
2009-08-23, Niedziela 02:14:41 +0200
Miniblog: Jamendo w pidżamie
Wspominałem niedawno o tym, iż na jakiś czas przerzucam się na słuchanie wolnej muzyki dostępnej głównie (Machinae Supremacy nie jestem w stanie sobie odmówić) poprzez Jamendo. Jakiego programu użyłem, aby korzystanie z Jamendo było wyg[...]