OpenSolaris 2009.6: Eksperyment
2009-06-10, Środa 10:25:09 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Wstęp
Nie wyobrażam sobie korzystania z komputera bez dostępu do mojej "Ulubionej Dystrybucji GNU/Linuksa", która stanowi podstawę dla narzędzi niezbędnych mi do pracy, czy też zabawy. To niesamowite, jak bardzo ewoluował ten system od momentu, kiedy to stał się dostępny dla szerszego grona. Umówmy się, że miało to miejsce w 1993 roku, czyli w roku pojawienia się dystrybucji Slackware i Debian. Oczywiście, nie jest on pozbawiony wad i dlatego za konsolę do gier robi u mnie Microsoft Windows. I gdyby nie wspomniane gry, Windows pojawiłby się u mnie zapewne jedynie pod postacią wirtualnej maszyny. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie zaczął interesować się innymi, niż Linux i Windows, rozwiązaniami. MacOS, *BSD, Solaris, OpenSolaris, czy też Haiku to tylko niektóre z szerzej znanych systemów. Moją uwagę przykuł natomiast OpenSolaris. Dlaczego?
OpenSolaris to otwarty system operacyjny dystrybuowany na wolnej licencji CDDL (niezgodna z GPL-em). Tworzony przez społeczność wspieraną finansowo przez firmę Sun Microsystems nie jest przeznaczony tylko i wyłącznie do zastosowań serwerowych. Świadczy o tym nie tylko opis na stronie projektu, ale również decyzja Toshiby związana ze sprzedażą laptopów z preinstalowanym OpenSolarisem. Brzmi interesująco, prawda?
Mój plan był prosty, a polegać miał na instalacji OpenSolarisa i sprawdzeniu, czy nadaje się on do codziennej pracy. Buszowanie po Internecie, poczta, komunikator, edycja dokumentów, filmy, muzyka, a niekiedy nawet praca. Oczywiście, liczyłem na to, iż w większości przypadków zdołam zastosować znane mi już oprogramowanie (np. Firefox, Thunderbird, OpenOffice.org, LaTeX, Emacs, czy też Psi), a w ostateczności znaleźć satysfakcjonującą alternatywę. Chciałem do tego podejść nie jako profesjonalista, do którego jeszcze mi nieco brakuje, a jako użytkownik oczekujący podstawowej funkcjonalności, prostoty obsługi (ale bez przesady) i w miarę komfortowej pracy. Uważam, iż moment na test wybrałem odpowiedni - kilka dni po premierze wersji 2009.06 i mniej więcej rok od wydania pierwszej, stabilnej wersji 2008.05.
Czy eksperyment się powiódł? Czy zdecyduję się na dłuższe korzystanie z OpenSolarisa? Zapraszam do dalszej lektury.
Przygotowania do eksperymentu
Postanowiłem zacząć od początku, co oznaczało, iż zamiast rozpoczynać od instalacji systemu należało zapoznać się z jego dokumentacją. Przyznaję, iż w przypadku projektów FLOSS rzadko kiedy obawiam się o jakość kodu, natomiast niemal zawsze mam obawy dotyczące jakości dokumentacji, czy też jej zwyczajnego braku. Czasem nawet wiki projektu jest niskich lotów. Jak się okazuje, w przypadku OpenSolarisa dokumentacji jest pod dostatkiem, a tytuł "Getting Started With OpenSolaris 2009.06" wyglądał na odpowiedni dla mnie - około 120 stron w małym formacie i z dużymi marginesami. Lektura na godzinę, może dwie.
Uzbrojony w świeżo nabytą wiedzę, nie odkładając e-booka, postanowiłem zabrać się do instalacji systemu na maszynie wirtualnej. Tak, wybrałem VirtualBoksa OSE (zainstalowany w systemie Ubuntu 9.04) z kilku powodów. Pierwszym z nich jest wygoda, drugim pewność, co do obsługi wirtualnych urządzeń dostarczanych przez VB przez samego OpenSolarisa. Oczywiście, liczyłem się z tym, że wydajność tak postawionego systemu nie będzie najwyższa, ale nie na ocenie wydajności miał polegać mój eksperyment, prawda?
Samego OpenSolarisa można ściągnąć (HTTP, BitTorrent), zamówić darmową kopię, lub przetestować on-line w bezpiecznym środowisku (sandbox). Chyba nie muszę wspominać, co wybrałem, prawda? Ściągnięcie około 650 MiB nie trwało długo. W tym czasie zdążyłem się zapoznać z dokumentacją i przygotować się do instalacji systemu.
Instalacja
LiveCD znalazło się w wirtualnym napędzie, maszyna została odpalona, a mnie przywitał kolorowy ekran GRUB-a. Szybki wybór trybu w jakim ma się uruchomić system oraz odpowiedź na pytania dot. układu klawiatury i języka systemu - już z poziomu konsoli. To byłby właściwie koniec - minutę później ujrzałem znajomy ekran zaserwowany mi przez LiveCD. Polskojęzyczny GNOME! Bezproblemowa obsługa sieci, Firefox i Thunderbird w tle, dostęp do Pidgina, Totema i Rhythmboksa - zdecydowanie miły początek. Wejście do konsoli i... Wygląda na to, że polski układ klawiatury nie oznacza koniecznie, że jest to układ "polski programisty". Pierwszy element, który trafił do listy "todo". Nie spostrzegłem też programów bazujących na Mono np. popularnego programu Tomboy. Szybkie spojrzenie do przyzwoitego menadżera pakietów wykazało, że instalacja Mono to nie jest czynność, którą można wykonać przy pomocy jednego kliknięcia.
Pierwsze wrażenie okazało się jednak pozytywne, dlatego dosyć szybko przeszedłem do instalacji systemu na dysku twardym. Przeklikałem się przez banalnego w obsłudze instalatora i po niespełna 20 minutach gotowy system znalazł się na dysku. Zaskakująco prosto i szybko. Pozostał jedynie restart komputera.
Codzienność
3,4 GiB - tyle miejsca zajął na HDD OpenSolaris. Pierwsze uruchomienie obyło się bez żadnych problemów, chociaż trwało stosunkowo długo nawet, jak na wirtualną maszynę. Po uruchomieniu otrzymałem (od strony użytkownika) mniej więcej to samo, co poprzednio przy LiveCD. Teraz wystarczyło jedynie korzystać z systemu tak, jakbym to czynił pod Linuksem.
Na samym początku postanowiłem rozwiązać denerwujący problem z klawiaturą. Wystarczyło jedno polecenie w konsoli:
/usr/X11/bin/setxkbmap pl_dev
Od razu poczułem się lepiej. Uruchomiłem Firefoksa, zainstalowałem Flasha, przetestowałem applety w Javie. Przeglądanie sieci z wykorzystaniem OpenSolarisa nie stanowiło problemu. Thunderbird też działał OOTB.
W mojej głowie pojawiła się kolejna myśl - "a co z OpenOffice.org?". Uruchomiłem narzędzie do zarządzania pakietami (621 z 1706 pakietów było już zainstalowanych), odnalazłem kategorię "biuro" i bez większych problemów zaznaczyłem pakiet OpenOffice.org. W ciągu kolejnych kilku minut na moim komputerze pojawił się sprawnie działający pakiet biurowy. Pytanie, co z resztą oprogramowania? Gdzie znajdę Emacsa, czy też Psi?
Podstawowe repozytorium programów dla OpenSolaris.org jest niestety bardzo ubogie. Na całe szczęście, kilka minut spędzonych przy wyszukiwarce internetowej sprawiło, iż odkryłem Blastwave.org - repozytorium z oprogramowaniem FLOSS skompilowanym dla systemów Solaris i OpenSolaris. Wykonałem polecenia opisane w "how-to" i w ten sposób uzyskałem dostęp do takich programów, jak np.:
- Psi 0.10,
- Emacs 22.1,
- Mercurial,
- Mono,
- MPlayer,
- i wielu innych.
Tyle tylko, że nie wszystkie z nich działają. Dostępne w repozytorium Blastwave.org wersje oprogramowania są najczęściej mocno przestarzałe i niekompatybilne z tym, co oferuje aktualny OpenSolaris. Zdecydowanie nieprzyjemna sytuacja.
W tym momencie okazało się, iż dotarłem do jednego z dwóch poważniejszych problemów, które mogły wystąpić podczas pracy z OpenSolarisem. Brak wsparcia dla sprzętu był pierwszym z nich i nie miał szans na ujawnienie się podczas pracy w wirtualnym środowisku. Drugim z nich był brak oprogramowania skompilowanego pod OpenSolarisa. Niestety, nie ma co liczyć na to, iż znajdziemy takie na stronach z oprogramowaniem FLOSS. Pozostają repozytoria lub własnoręcznie przygotowane paczki. A tworzenie tych ostatnich nie powinno być zadaniem dla typowego użytkownika. Przynajmniej nie dla takiego, który chce po prostu skorzystać z komunikatora innego, niż Pidgin.
W tym momencie mógłbym już zakończyć eksperyment, ale postanowiłem zapoznać się z OpenSolarisem nieco lepiej nie zważając na problemy. Przez kolejne dni zdołałem zainstalować TeX Live oraz dojść do wniosku, że w najgorszym przypadku Firefox, Pidgin, Totem, Rhythmbox i OO.org powinny wystarczyć najmniej wymagającym użytkownikom. A przy okazji...
ZFS wywarło na mnie ogromne wrażenie. Zwłaszcza możliwość tworzenia migawek (ang. snapshot) i klonów (ang. clone), nie wspominając o transparentnej kompresji danych. Robienie backupów nigdy wcześniej nie było takie proste. Natomiast pod koniec 2009 roku ma zostać również wprowadzone wsparcie ZFS dla szyfrowania danych. Szkoda tylko, że tak późno - aktualnie trudno mi jest sobie wyobrazić korzystanie z komputera bez szyfrowania całego dysku.
Podsumowanie
OpenSolaris rozwija się prężnie. Jest stabilny, wykorzystuje interesujące i posiadające spore możliwości rozwiązania (np. system plików ZFS, narzędzie DTrace itp.), ale... Zdecydowanie nie jest to system dla zwykłego użytkownika radzącego sobie np. z Ubuntu. Nie dlatego, że jest trudny w obsłudze - podstawowe narzędzia dostępne w trybie graficznym nie są zbyt skomplikowane. Nie posiada on jednak, co jest niezwykle ważne, łatwego dostępu do dużej gamy oprogramowania. Ubogie repozytorium mocno ogranicza komfort korzystania z systemu. Widać natomiast, iż OpenSolaris nadaje się na komputer biurkowy, czy też serwer osoby, która ma świadomość tego, co potrzebuje i jakie zalety niesie ze sobą jego wykorzystanie. Jednocześnie powinna być to osoba posiadająca czas oraz umiejętności niezbędne do tego, aby samodzielnie skompilować i zainstalować oprogramowanie, którego potrzebuje, a którego nie znajdzie w repozytoriach.
Aby dokonać pełnej oceny OpenSolarisa w roli systemu "na biurka" należałoby jeszcze przetestować go na realnej maszynie i sprawdzić, jak radzi on sobie z obsługą popularnych urządzeń pokroju kart sieciowych (szczególnie sieci bezprzewodowych), urządzeń multimedialnych, drukarek itp.
Moim zdaniem system, sam w sobie, jest interesujący i warto go poznać. Szczególnie, iż robi naprawdę pozytywne wrażenie przy pierwszym kontakcie, kusząc interfejsem graficznym, który jest znany użytkownikowi z Linuksa. Możliwe jednak, iż w obecnej chwili Nexenta (bazująca na jądrze OpenSolaris) byłaby lepszą alternatywą dla Linuksa, niźli OpenSolaris.
Podsumowując, eksperyment udał się połowicznie.
2009-06-10 o Środa 10:36:16 +0200
Też kiedyś testowałem - o ile w VM działał dobrze, to po odpaleniu bezpośrednio na komputerze - livecd - nie wykrywał klawiatury, więc nie przeszedłem dalej niż był wybór klawiatury. Najśmieszniejsze jest to, że to jest laptop, a w menu grub poprzedzającym system ona jakoś działała.
Trzeba też wspomnieć że to system o dość dużych wymaganiach. Jak się nie ma tych 256 mb pamięci to się wywali przy ładowaniu kernela, nie wspominając o programach użytkowych.
2009-06-10 o Środa 10:40:07 +0200
@groszek: Właśnie tej obsługi sprzętu (bardziej) oraz wymagań (mniej) się obawiałem. Szczególnie, że już kiedyś przeprowadzałem nieudane próby instalacji Solarisa i OpenSolarisa na fizycznym sprzęcie. Z tego, co czytałem to nawet ZFS czuje się najlepiej dopiero, gdy ma dostęp do ponad 2 GiB RAM-u ;]
A miałeś może do czynienia z Nexentą?
2009-06-10 o Środa 10:42:36 +0200
Niestety nie, próbowałem tylko OpenSolarisa (starszą wersję, 2008.1 chyba), wtedy się nawet nie dało przestawić układu klawiatury. Nie wiem co za geniusz wymyślił by wprowadzić "maszynistki" jako standardowe, a czasem jedyne rozwiązanie.
A ostatnio chciałem go postawić na swoim serwerze, ale nawet się livecd nie uruchomił, bo "tylko" 192 mb ram. Więc w końcu tam gentoo postawiłem i nawet nie miauknął :)
2009-06-10 o Środa 12:12:42 +0200
OpenSolarisem planowałem się pobawić już jakiś czas temu.. niestety jakoś nie miałem czasu i skończyło się na jednokrotnym zabootowaniu płytki i poklikaniu w konsoli.. Miałem zamiar więcej się nim pobawić w wakacje, ale jeśli piszesz, że repo jest takie ubogie to raczej sobie odpuszczę..
A co do braku Mono i programów na nim opartych: to chyba do zalet można zaliczyć (są dwie rzeczy, których nie lubię - mono i gtk, aplikacji w tym pierwszym na pewno nigdy nie zainstaluję, gtk mam tylko dla Emacsa).. ;>
2009-06-10 o Środa 12:50:14 +0200
OpenSolarisa 2009.06 mam na Dell Latitude D630 i wszystko dziala jak nalezy, lacznie z WiFi, szukaniem/laczeniem sie do bezprzewodowych sieci i to zarowno z cli (dladm scan-wifi/connect-wifi/...) jak i z domyslnego graficznego narzedzia.
Najwiekszym problemem OpenSolarisa jest jednak, jak juz wczesniej wspomniano, ilosc dostepnego oprogramowania, oraz takie "smaczki" jak na przyklad paczka Fluxbox ktora jest skompilowana BEZ obslugi TTF ...
Pozatym bardzo sympatyczny system operacyjny, polecam takze zabawe z TimeSlider oraz graficznym sprawdzaniem kolejnych wersji plikow w kolejnych snapshotach.
2009-06-10 o Środa 16:25:21 +0200
@pbm: Co do Mono - też nie przepadam ze względu na dosyć niejasne korzenie (a może zbyt oczywiste?), ale zwróciłem szczególną uwagę na to ze względu na osoby, które naprawdę cenią sobie np. Tomboya. Samo repozytorium jest naprawdę ubogie i stanowi duży minus tego systemu. Możliwe, że Nexenta będzie lepsza pod tym względem - jądro OpenSolaris + port repozytorium Ubuntu.
@vermaden: Jak już wspominasz o ZFS - tego mi właśnie najbardziej brakuje w Linuksie. Wiem, że są problemy natury licencyjnej (niezgodność CDDL-a z GPL-em) oraz, że istnieje możliwość skorzystania z ZFS poprzez FUSE, ale... To chyba nie to samo. A wspomniane migawki i klony, RAID-Z oraz kompresja są czymś, co można byłoby nazwać mianem "killer features". Cofnięcie się do danych sprzed kilku dni to kwestia wykonania jednego polecenia, czy też intuicyjnego poruszenia suwakiem w GUI.
2009-06-11 o Czwartek 01:44:15 +0200
Zal: Wypróbuj Gnote, a będziesz miał powód, by porzucić Tomboy i Mono. Nawiasem mówiąc deweloperzy Fedory mają zrezygnować (bądź już to zrobili) z duetu Tomboy i Mono, bo nie starcza dlań miejsca na LiveCD. Aplikacje będą opcjonalne, dostępne w repo.
2009-06-11 o Czwartek 11:35:18 +0200
@Grzegorz: Dzięki! Ja sam z Tomboya już nie korzystam, stosuję osobistą wiki, ale kumpel z pewnością zainteresuje się tym.
Szkoda, że MS ma zupełnie inne podejście do sprawy, niż Sun.
2009-06-11 o Czwartek 13:54:57 +0200
Testowałem, skasowałem. Za mało wszystkiego :(
2009-06-11 o Czwartek 13:58:19 +0200
@mariusz: Tak, to niestety jest problem OpenSolarisa. Nawet zewnętrzne repozytoria są obecnie jedynie protezami, które nie stanowią rozwiązania. Nieco lepiej pod tym względem wygląda Nexenta, czy też StormOS, ale tam niestety nadal występują problemy "wieku dziecięcego". Paczki są dostępne, ale niektóre z nich należy po instalacji dopieścić ręcznie, by tak zainstalowane programy mogły się w ogóle uruchomić.
2009-06-12 o Piątek 01:23:58 +0200
O ile nowy OpenSolaris mnie zainteresował, to odpuściłem go sobie po przetestowaniu pod VB. Miałem cichą nadzieję że skoro oba produkty są ze stajni Suna to OS będzie śmigał na dopalaczach, a wyszło że mulił niemiłosiernie (i emulowanej karty dźwiękowej nie wykrył).
Na ich miejscu popracował bym nad optymalizacją systemu..
2009-06-12 o Piątek 08:52:00 +0200
@sl3dziu
Z jednej OpenSolaris jakos tak dlugo sie laduje, czy to do GDM, czy zaraz po zaloginowaniu, mimo iz dysk przez wiekszosc czasu nie pracuje w tym czasie (problem z DNS?), a jak zapodasz sobie MilaX (minimalistyczna dystrybucja na OpenSolaris) to bedziesz zdziwiony ze tak szybciutko wszystko startuje, sam jestem ciekaw czego tak duzo napakowali do tych skryptow startowych, ze domyslny OpenSolaris tak muli na starcie, a MilaX sie poprostu laduje.
Inna sprawa, ze jak juz sie ten OpenSolaris zaladuje, to nic nie muli, tylko poprostu normalnie sobie dziala, lacznie z suspend to RAM, ale niesmak pozostal ...
2009-06-12 o Piątek 15:24:33 +0200
MilaX testowałem, jednak po oficjalnym wydaniu OpenSolarisa liczyłem że będzie szybszy niż jest.
2009-06-20 o Sobota 18:36:05 +0200
Testowałem, widziałem, sprawdzałem - usunąłem...
2009-12-16 o Środa 10:53:06 +0100
Nie wiem czy ktos jeszcze zaglada tutaj, bo ostani wpis widze byl bardzo dawno, wlasnie zapoznaje sie z opensolaris-em 2009.6, che zainstalwoac drukarke Brother DCP-375CW( WiFi) ale niestety wpisujac komendy spod debiana nie dziala mi konsola, nie moge zainstalwoac zadnego z komunikatorow, (skype, kadu, czy tlen).Moze jesli trafi sie uzytkownik ktory bardziej poznal ten system, to zaparszam na skype podaj kontakt( bollardlu) Chcialbym jeszcze nadmienic, ze jestem jakby nowym uzytkownikiem linuxa,bo raptem zajmuje sie 3 tygodnie , a pierwsza stycznosc z linuxem mialem 1998 roku(Red Hat) Pozdrawiam