Miniblog: Język angielski i ja
2009-03-19, Czwartek 21:46:45 +0100, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC
Wysyłając maile związane z Google Summer of Code do developerów i potencjalnych opiekunów projektów musiałem zmierzyć się z jednym z moich większych lęków. Lękiem przez pisaniem i mówieniem po angielsku. Brr...
Umówmy się, że j. polskim posługuję się w miarę dobrze, a przynajmniej na tyle dobrze, iż mogę się bawić w gry słowne, żarty itp. Wyobraźcie sobie teraz, jak się czuję, gdy pisząc po angielsku zdaję sobie sprawę z tego, że osoba, która mnie nie zna, może mnie uznać za niewykształconego idiotę. Nie wiecie jednak, jak mocno się zdziwiłem, gdy odbiorcy nie tylko zrozumieli to, co do nich napisałem, ale również zauważyli, że czytanie idzie mi znacznie lepiej, niż pisanie. Nie spodziewałem się tak bezproblemowego odbioru moich listów - nikt nie wskazywał na poszczególne akapity i nie pisał czegoś pokroju "o! tutaj widać żeś prostak".
Czyżbym się przełamał w kwestii pisania w obcym języku?
2009-03-19 o Czwartek 22:07:37 +0100
Ogólnie słyszałem raz coś takiego (ogólnie rozmawialiśmy o tym, jak możemy podejść amerykanów i zachęcić do naszego produktu :)). Ogólnie jak rozmawiasz z kimś to nie przejmuj się pisownią.
Ponoć wielu docenia fakt, że starasz się posługiwać ich językiem i ignorują błędy językowe. Gorzej by było gdybyś powiedział, że nie czujesz się komfortowo pisząc po angielsku i (przykładowo) poprosisz kogoś o to aby się skontaktował.
2009-03-19 o Czwartek 22:21:23 +0100
„nikt nie wskazywał na poszczególne akapity i nie pisał czegoś pokroju „o! tutaj widać żeś prostak”„... co nie wskazuje na brak błędów. Może po prostu inna mentalność ;]
2009-03-19 o Czwartek 22:32:24 +0100
pytałem ostatnio pewnego Amerykanina o to, jak mam napisać maila do USA w sprawie ewentualnej pracy – czy mam użyć języka formalnego, czy nieformalnego. powiedział, że mam napisać tak, jak potrafię, że nie zwracają aż takiej uwagi na formę. ważniejsze, żeby mnie zrozumieli i, jak napisał powyżej radmen, przynajmniej próbuję się komunikować.
2009-03-19 o Czwartek 22:34:23 +0100
bywalo ze musialam pisac po angielsku, a nie uzywam go od lat do pisania/mowienia (bo nie mam z kim regularnie). Bywalo ze przeprosilam za moj fatalny angielski piszac co wyzej – ze kiedys bylo ok, teraz nie mam z kim uzywac. Za kazdym razem, nie z powodu dobrego wychowania pisali ze jest ok. Nie byly to kontakty sluzbowe ani „sluzbowe”, ot gadka na 3 maile o dupie marynie (chocby fretkach). Najwidoczniej i oni maja swoje dzieci neostrady czy inne pokemoniaste, a my – choc gramatycznie potrafimy sie wylozyc, to piszemy znacznie ladniej niz dane dzieciaki z „xoxo” i „duh” ;)
2009-03-19 o Czwartek 22:53:24 +0100
@Sławek: Oczywiście, że to nie oznacza braku błędów. Ba! Sam czułem i widziałem, że są. Ale po prostu do momentu w którym to można mnie zrozumieć, a ja sam rozumiem to, co oni mi napiszą wszystko jest OK. Może za bardzo się ekscytuję tym, ale jestem mile zaskoczony całą sytuacją ;]
Nie da się ukryć, że to „grzecznościowa” odpowiedź, ale i tak cieszy ;]
@Radmen, NiLoK, moo: Wygląda po prostu na to, że po drugiej stronie często znajdują się całkiem mili ludzie, którzy nie przykładają wagi, do tego jak się pisze, o ile pisze się zrozumiale i merytorycznie ;]
2009-03-19 o Czwartek 22:56:16 +0100
to co zacytowales mowi samo za siebie ;) Ja od 2 lat mailuje ze slowakiem po polsku, robi mniej bledow jak moj bardzo dobry kumpel :) Pi razy drzwi robi tyle, ile ja bedac zmeczona/zaspana. Czyli da sie zrozumiec, a ze zdarzyc czy zdazyc czy jerzeli czy jezeli to co to za roznica, skoro masz swiadomosc, ze nie pisze do Ciebie polak? ;)
2009-03-19 o Czwartek 22:57:01 +0100
Zal, wiesz jaki jest poziom wykształcenia przeciętnego amerykanina, tak więc ja bym przemyślał kilka razy, czy to aby na pewno nie była obraza:P ale fakt, miło takie coś przeczytać :)
2009-03-19 o Czwartek 23:07:24 +0100
@moo: Racja ;] Szczególnie, że dopiero teraz (głupi Zal) zauważyłem, że często członkowie takich zespołów developerskich to obywatele zupełnie różnych krajów. To, czego sam się obawiam, dotyczy również i ich ;]
@Airborn: Dobrze to ująłeś ;p
2009-03-20 o Piątek 07:25:32 +0100
Raczej kontaktujesz się z ludźmi na poziomie, którzy mają świadomość, że to nie jest Twój natywny język i zauważają, że jednak się komunikujesz. I mają świadomość, że oni nie są w stanie wyartykułować po polsku nawet jednego zdania, więc jest to jedyna metoda komunikacji. I raczej nie wezmą Cię za niewykształconego idiotę, nie wiem na ile w mailach, ale w rozmowie to od razu wiedzą, że po prostu cudzoziemiec (i że Europa wschodnia). No i to nie jest konkurs na poprawność języka (gdzieś mi się obiło, że z dobrych kilkunastu czasów na co dzień używa się z 6)...
Sławek dobrze zauważa, że po prostu inna mentalność... A już Niemcy, jak ktoś próbuje – nawet kalecząc okrutnie – mówić po niemiecku, zamiast niezłym angielskim (który oni często ledwo ledwo), to całkiem zachwyceni są.
2009-03-21 o Sobota 17:21:55 +0100
To work Karol, to work! :P
2009-03-21 o Sobota 20:05:09 +0100
@Paolo: Taki grzecznościowo-towarzyski ten test :P A i tak zaledwie 80% uzyskałem.