] > Kuchnia: Tofu! Bądź przeklęte! - Karol "Zal" Zalewski - Blog

Kuchnia: Tofu! Bądź przeklęte!

2008-12-01, Poniedziałek 20:30:36 +0100, autor Karol "Zal" Zalewski, licencja CC BY-NC-SA 3.0

Tofu! Przeklinam cię po trzykroć!

Jeszcze jakiś miesiąc temu miałem do czynienia z tofu w wersji panierowanej i podsmażanej na oliwie z oliwek. Ohyda, powiadam Wam! Do tej pory czuję ten nieziemski smak na języku. Blah! Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie spróbował kolejny raz dobrać się do tofu, tym razem drugiego i ostatniego opakowania.

Postanowiłem, że kolejna próba przebiegnie na zimno - rozsmaruję draństwo na chlebie, dorzucę szczypiorku i spałaszuję. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy odkryłem, że tofu na zimno smakuje równie beznadziejnie, jak tofu na ciepło.

Zjadłem, bo nie ma niesmacznych dań. Czasem tylko ketchupu jest za mało...

Podobne wpisy (Folksr):



Karol Zal Zalewski - RSS

Komentarze do notki Kuchnia: Tofu! Bądź przeklęte!

  1. pecet powiedział(a):

    Zawsze można smak jakąś kiełbasą zabić ;)

  2. Zal powiedział(a):

    @pecet: Podoba mi się użyty przez Ciebie czasownik, jest taki adekwatny :D Ale serio – ponoć tofu jest składnikiem, co bardziej orientalnych dań. Jak dla mnie jest to równie orientalne, jak Ebola, czy też tortura z bambusem w roli głównej :P

  3. rozie powiedział(a):

    Heh, też nie przepadam za tofu. Podobno ono ma chłonąć inne smaki.

  4. Zal powiedział(a):

    @rozie: Ale trzeba przyznać, że z chłonięciem ketchupu to sobie nieźle radzi ;]

  5. D4rky powiedział(a):

    Zal – a teraz sobie wyobraz, ze wegetarianie jedza indyka z tofu . (vide PETA-owska wersja Cooking Mama)

  6. Zal powiedział(a):

    @D4rky: No bez przesady – kto je ten je. Ja świństwa już nie ruszę! :D Indyk z tofu… to tak, jakby nazwać majonezem coś, co obok jajka nawet nie stało.

    Od moich kotletów i pasztetów sojowych wara ;D

  7. D4rky powiedział(a):

    Zgadzam sie! Kwik!!

  8. D4rky powiedział(a):

    BTW, http://img223.imageshack.us/img223/9623/baconstonhegeco3.jpg

  9. dobeer powiedział(a):

    No ale czego się spodziewałeś, przecież to białko sojowe, czytaj – „nie ma własnego smaku”. Tak jak kotlety sojowe, aby smakowały inaczej niż zwykła tektura, musisz nasączyć smakami i aromatami, tak też trzeba zrobić z tofu. Ja do pitraszenia stosuję twarde tofu zalane wcześniej sosem sojowym. Poza tym raczej staram się, żeby było uzupełnieniem, a właściwie wypełnieniem potrawy, w której większą część stanowią warzywa. A co do przygotowania tofu na kanapki też proponował bym zrobić jakąś bogatszą pastę, a nie tylko szczypiorek :) Fajnie się to wszystko komponuje z rzodkiewką, cebulką drobno posiekaną, szczypiorkiem i szczyptą soli i pieprzu do smaku.
    W kuchni jak w informatyce, masz twarde podstawy, na których zbudujesz coś genialnego jeśli nie będziesz się bał użyć wyobraźni ;) Powodzenia!

  10. Zal powiedział(a):

    @dobeer: Jeszcze mi tego tofu trochę zostało – spróbuję coś z tego, co tutaj opisałeś. Jak do tej pory – najlepiej z ketchupem smakowało ;]

    @D4rky: Dobrze, że nie wrzuciłeś tutaj „press button, recieve bacon” :P

  11. dobeer powiedział(a):

    Jak coś, to jeszcze moge podpowiedzieć, co by podsmażyć na oleju trochę posiekanego czosnku, co doda „chińskiego” aromatu :) Ale uważaj, co by nie przypalić, bo wtedy czosnek się zemści i odda oprócz aromatu goryczkę. Ewentualnie jeszcze proponuję takie zamarynowane w sosie sojowym kostki tofu opanierować w sezamie i takie obsmażyć, aż poczujesz fajny sezamowy aromat. To tyle z takich kuchennych „hacków” ;)

  12. D4rky powiedział(a):

    Zal – to sobie zrob, a nie jakies tam tofu :D

  13. dos powiedział(a):

    Hmm… Przymiotnik „nieziemski” jest chyba pozytywnym określeniem, przynajmniej w moim odczuciu ;]

  14. Zal powiedział(a):

    @dos: Racja, błąd z mojej strony :P

  15. nCom powiedział(a):

    Pewnie mnie zlinczujecie, ale lubię tofu(choć nie jadam go często) i uważam że ma swój smak(choć bardzo delikatny, dlatego zazwyczaj używa się dodatkowo przypraw, najczęściej zdaje się sosu sojowego).

    @D4rky: Nie dziwię się Twojej wypowiedzi, ale nie można tak uogólniać. Faktycznie tego typu produktów(szynki, sery i inne sojowe bajery) jest sporo, ale stwarza to błędne wyobrażenie o wegetarianach opychających się pseudo-szynkami(GMO w soi było jednym z głównych kontrargumentów rodziny przeciwko mojemu wegetarianizmowi; nie zapomnę też jak przy okazji ostatnich świąt spędzanych z rodziną „uraczyli” mnie burgerami sojowymi).

    Co do tych indyków sojowych itp., to myślę, że są to potrawy dla ludzi którzy są zmuszeni do wyrzucenia mięsa ze swojej diety, a nie robią tego z powodów ideologicznych.

Dodaj komentarz:

Możesz wykorzystać Textile Lite. Znaczniki HTML nie działają!