] > Karol „Zal” Zalewski - Blog - http://blog.4zal.net/2008/07/

VMware ESXi

2008-07-31, Czwartek 13:17:00 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Zachciało mi się pełnej wirtualizacji systemów na moim laptopie, ale o przeczytaniu instrukcji dotyczącej wymagań VMware ESXi nie pomyślałem. Oto i efekt:

VMware ESXi - unsupported device

Moje marzenia legły w gruzach, bo przecież Xena nie mam zamiaru używać. Ew. zawsze można odpalić VMware ESXi na wirtualnej maszynie pod VMware Server, która spełnia wymagania sprzętowe stawiane przez ESXi. Szkoda tylko, że takie rozwiązanie mija się z celem instalacji ESXi ;->

Sztuczna inteligencja w służbie bezpieczeństwa

2008-07-29, Wtorek 18:08:48 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Etap moich obecnych praktyk w CI TASK-u polegający na zabawie z analogową kamerą i strumieniowaniem sygnałów audio/wideo dobiegł końca. I całe szczęście, ponieważ teraz pracuję nad czymś nieco ciekawszym.

Na trzecim piętrze nowego budynku Wydziału ETI Politechniki Gdańskiej, tuż przed drzwiami prowadzącymi do CI TASK-u znajduje się urządzenie marki Panasonic o nazwie BM-ET330. Do czego służy? Do skanowania tęczówki oka, a w związku z tym do wpuszczania do obiektu jedynie upoważnionych osób. Ale... Jak każde urządzenie tego typu czasem się myli. I jest podatny na pewne złośliwe działania. To właśnie poszukiwania sposobu na ominięcie urządzeń tego typu doprowadziły mnie do strony internetowej pracowni biometrii NASK. Na jednej ze stron BiometricLabs.pl dot. testu żywotności można przeczytać, że starsze wersje ww. urządzenia (ET100 i w mniejszym stopniu ET300) uznawały wysokiej jakości zdjęcia oczu za prawdziwe oczy. Niedługo sprawdzimy, czy i nasza wersja sprzętu jest na to podatna.

Powracając jednak do nowego zadania. Jest ono w dużej mierze związane z ww. biometria oraz sztuczna inteligencją bez której nie może się obejść biometria. Mowa o oprogramowaniu umożliwiającym odnalezienie twarzy na zdjęciu/filmie i porównanie go ze zdjęciami znajdującymi się w bazie danych. Istnieje do tego mnóstwo SDK oraz zwyczajnego oprogramowania do tego służącego, zarówno komercyjnego, jak i opartego o bardziej liberalne licencje (m.in. GPL i BSD). Problem polega jedynie na tym, iż całość specjalizuje się w lokalizacji twarzy, a z jej rozpoznaniem bywają duże problemy. Oprogramowanie Open Source typu OpenCV (rozwój zapoczątkowany przez korporację Intel) zazwyczaj, jeżeli już potrafi rozpoznawać twarz to robi to z wykorzystaniem najstarszych (przeszło dwudziestoletnich) algorytmów np. PCA/Eigenfaces, które nie radzą sobie najlepiej. Oprogramowanie komercyjne... Cóż, strony oferujące takowe nie chwalą się cenami, co oznacza, iż zaczynają się one co najmniej od 2.000 USD. Jest jeszcze jedna kategoria - prace magisterskie/doktorskie i naukowe. Są boskie! Wykorzystują najnowsze osiągnięcia, rozbudowane sieci neuronowe itp. rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji. Ale... Najczęściej nie są dostępne dla szerszej publiczności, ponieważ są przygotowywane do wdrożenia do komercyjnych produktów. Ich testy można jednak znaleźć w Internecie ;-]

Dochodzę powoli do wniosku, że wybór dwóch specjalności związanych z inżynierią biomedyczną oraz aplikacjami rozproszonymi był całkiem niezłym wyborem. Zarówno jedna, jak i druga specjalność umożliwiają zapoznanie się ze sztuczną inteligencją i wykorzystanie jej do typowo ludzkich zadań. Już nie wspominając, iż sama teoria funkcjonuje na granicy dwóch światów: inżynierskiego i humanistycznego.

Na samo zakończenie wspomnę jedynie, iż mam ochotę zapoznać się w najbliższym czasie z RoboCode i napisać małe co nieco na jego temat w kategorii Techblog ;-)

PS. Gdybyście kiedykolwiek chcieli spod Linuksa przemielić MBR dysku twardego tak, jak to robi windowsowy fdisk /mbr to polecam wykorzystać polecenie install-mbr (instalacja pod Debianem/Ubuntu sprowadza się do komendy apt-get install mbr). Kilkanaście minut się z tym męczyłem, nim dopadłem odpowiednie informacje w Google ;-)

Linux na Twoim PDA? To nie problem!

2008-07-29, Wtorek 02:33:36 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Dawno już minęły czasy, kiedy to instalacja jednej z kilku dystrybucji Linuksa na desktopie była problematyczna, na laptopie wymagała ofiar z krwi nienarodzonych, a na palmtopie była niewykonalna. Od co najmniej pięciu lat instalacja Linuksa na PDA jest nie tylko prosta, ale zaczyna być kuszącą alternatywą dla np. Windows Mobile. A to za sprawą m.in. projektu Familiar. Czytając dalszą część tekstu będziecie mieć okazję przekonania się, czy Familiar w połączeniu z moim osobistym iPAQ H3970 to dobre rozwiązanie z którego warto skorzystać.

Kierując się moim życiowym mottem (a brzmi ono następująco - "why not?") i faktem tego, iż projekt Familiar został stworzony do pracy z palmtopami iPAQ (ale nie tylko - patrz lista kompatybilności) postanowiłem zainstalować go na moim wysłużonym sprzęcie. Dla osób postronnych przedstawię jednak kilka argumentów, którymi można poprzeć przejście na ww. system operacyjny. Po pierwsze - mnogość aplikacji. Instalując Familiara masz nie tylko dostęp do konsoli tekstowej wraz z typowymi dla Linuksa programami, ale również nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykonać porty aplikacji, które już istnieją, a nie zostały jeszcze przygotowane do pracy na PDA. Po drugie - wolność. Oprogramowania nie tylko jest dużo, ale jest ono najczęściej oferowane za darmo, z kodem źródłowym i bardzo dogodną licencją. Do tego w razie problemów z jednym programem można skorzystać z innego o podobnej funkcjonalności. Po trzecie - możliwości systemu operacyjnego. Pełna wielozadaniowość bywa niekiedy bardzo przydatna, a procesor typu Intel XScale (o częstotliwości np. 400MHz) sprzyja jej wykorzystaniu. Dorzucić do tego możliwość zdalnego połączenia się (terminal dostępny przez port szeregowy oraz SSH poprzez połączenie sieciowe) z innego komputera i możliwość wykorzystania zaawansowanych aplikacji sieciowych, a z pewnością nie będziemy zawiedzeni. Po czwarte - rozwój. W świecie Linuksa wszystko płynie (co może być też wadą) - należy się spodziewać tego, iż nasze oprogramowanie będzie mogło być za darmo zaktualizowane do nowszej wersji. Po piąte - własne upodobania. W moim przypadku ma to istotne znaczenie ;-)

Najnowsza obecnie dostępna wersja Familiara (v0.8.4) pochodzi z drugiej połowy 2006 roku. Chcąc ściągnąć wspomniany system należy odpowiedzieć sobie na dwa pytania: do jakiego sprzętu mamy dostęp oraz z jakiego interfejsu graficznego chcemy skorzystać? O ile udzielenie odpowiedzi na to pierwsze pytanie jest proste, tak nad odpowiedzią na to drugie można się chwilę zastanowić. Do wyboru mamy GPE (GPE Palmtop Environment - odpowiednik desktopowego GNOME) oraz OPIE (Open Palmtop Integrated Environment - odpowiednik KDE). Ja wybrałem OPIE z tego względu, iż wygląda po prostu na projekt, który jeszcze żyje.

Sama instalacja systemu składa się z dwóch części, które mogą być przeprowadzone na kilka sposobów. Pierwszą część to instalacja "boot loadera" (program bootldr) przy pomocy programu BootBlaster (wystarczy go uruchomić na palmtopie oraz podać ścieżkę dostępu dostępu do pliku booldra). Jest to wyjątkowo delikatny etap, którego niepowodzenie może wpłynąć na późniejszy los samego palmtopa. Przed jakąkolwiek akcją możemy też przeprowadzić nie tylko backup części rozruchowej palmtopa, ale również całego systemu. Prawdziwi twardziele (tj. osobnicy nieodpowiedzialni) nie robią jednak backupów (czyt. nie opiszę tego punktu, ponieważ nie miałem z nim styczności). Sam bootldr po instalacji na palmtopie może również służyć do uruchamiania Windowsa, ale bywają z tym niewielkie problemy (utrata danych o właścicielu urządzenia). Poniżej znajduje się zdjęcie ekranu głównego bootldr (aby się do niego dostać należy podczas miękkiego restartu urządzenia przytrzymać górną strzałkę na joypadzie).

Linux na iPAQ H3970 - bootldr

Piękny pingwinek, prawda? Jak sami widzicie, bootldr posiada całkiem rozbudowaną funkcjonalność. Nie tylko oferuje możliwość uruchomienia systemu z wbudowanego FlashROM-a, ale również z karty pamięci (obsługuje niestety tylko i wyłącznie karty Compact Flash). Umożliwia też połączenie się z palmtopem poprzez złącze szeregowe oraz USB (ta ostatnia funkcjonalność jest eksperymentalna). Druga część instalacji może przebiec na dwa sposoby - z wykorzystaniem karty CF lub portu szeregowego. Z racji tego, iż odpowiedniej karty pamięci nie posiadałem, instalację przeprowadziłem z wykorzystaniem złącza szeregowego i HyperTerminala (złącze znajdowało się na komputerze z w Windowsem). Odpowiednie połączenie (115200 8N1, bez kontroli przepływu) umożliwiło mi przesłanie w ciągu 40 minut cały obraz systemu Linuks oraz przeprowadzenie jego instalacji (z usunięciem obecnego systemu operacyjnego i wszystkich programów wraz z osobistymi danymi). Restart i...

Linux na iPAQ H3970 - booting...

Chwilę później przywitał mnie program umożliwiający kalibrację ekranu dotykowego. Uwaga! Jeżeli kiedykolwiek okazałoby się, że Wasz ekran dotykowy utracił swą konfigurację, a Wy sami nie możecie ponownie uruchomić programu kalibrującego (joypadem można poruszać się po menu, ale... żaden klawisz nie zachowuje się podobnie do kliknięcia rysikiem) postępujcie wedle poniższych wskazówek. Mając uruchomionego Familiara podłączcie palmtopa do komputera stacjonarnego poprzez złącze szeregowe tak, aby z jego poziomu uzyskać dostęp do konsoli PDA (można to też zrobić przez USB i SSH). Po zalogowaniu się na konto roota (domyślne hasło jest puste chyba, że zostało przez Was zmienione komendą passwd) należy wykonać polecenie /etc/pointercal i zrestartować palmtopa.

Linux na iPAQ H3970 - OPIE pionowe

Na powyższym obrazku zapewne niewiele widać, ale można zauważyć, że A] w lewym dolnym rogu mamy dostęp do menu systemowego oraz klawiatury ekranowej (jest niezła, a jej wersja rozpoznająca pismo działa bardzo dobrze) B] prawy dolny róg zarezerwowany jest na uruchomione programy (wielozadaniowość) oraz tzw. tray i C] na górze widać karty z dostępnymi programami. W standardzie otrzymujemy m.in. programy PIM (całkiem niezłe), przeglądarkę WWW (Konqueror), klienta IRC-a, konsolę, kalkulator, przeglądarkę PDF-ów, kilka gier itp. Bezproblemowo też można robić zrzuty ekranowe z których, jak widać, nie skorzystałem ;-> Całkiem sporo, a przecież nasz system można rozszerzać kolejnymi pakietami. W pracy pomaga też możliwość obrócenia ekranu, co widać na poniższym zdjęciu.

Linux na iPAQ H3970 - OPIE poziome

Do tego jeszcze konsola i można działać ;-D

Linux na iPAQ H3970 - OPIE poziome

Nie ma jednak róży bez kolców. O ile całość sprawdza się świetnie, jeżeli chodzi o PIM, tak niestety mój palmtop stracił nieco na funkcjonalności. Mikrofon oraz port podczerwieni przestały działać, a czytnik kart pamięci działa "jak chce". Do tej pory też nie dokonałem synchronizacji z komputerem stacjonarnym. Ale nic straconego - zawsze można wrócić do Windowsa.

Podsumowując - czy warto? To zależy od tego w jaki sposób wykorzystujecie swoje PDA. Jeżeli istnieje potrzeba bezproblemowej współpracy z komputerem biurkowym, a obecne na palmtopie aplikacje Was satysfakcjonują to nie ma potrzeby wprowadzania zmian. Jeżeli jednak zależy Wam na elastyczności, wydajności i pełnej swobodzie nawet kosztem pewnej funkcjonalności - polecam instalację Linuksa.

Gdańsk: Pizza Café Ósemka

2008-07-25, Piątek 23:32:43 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Jako, iż lubię dobrze zjeść, a przy tym pochwalić się tym, co robię, chciałbym Wam zaprezentować gdańską pizzerię w której to jadam już od dobrych 4 lat. Mowa o Ósemce (ul. Wajdeloty 24) opisanej już jakiś czas temu na łamach Gazety.pl. Jest to jedna z nielicznych pizzerii w Gdańsku, która nie tylko serwuje smaczne i tanie jedzenie, ale również nie wstyd wybrać się do niej na randkę :-D

Poniżej prezentuję najnowszą ulotkę Ósemki - po kliknięciu w miniaturkę można przejść do powiększenia.

Pizza Café Ósemka - 1 strona ulotki

Pizza Café Ósemka - 2 i 3 strona ulotki

Pizza Café Ósemka - 4 strona ulotki

Polecam! :-)

Wielka Parada Dominikańska 2008

2008-07-25, Piątek 21:44:46 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Już jutro w Gdańsku rozpoczyna się jarmark św. Dominika! Jedną z części ceremonii otwarcia jarmarku będzie Wielka Parada Dominikańska. Odpowiedź na pytanie "cóż to takiego?" poznacie po przeczytaniu informacji umieszczonej na łamach serwisu Trójmiasto.pl. Ja sam tylko nadmienię, iż całość odbędzie się na Długiej w okolicach godziny 11:30. I dołączę do tego kilka zdjęć (przedpremierowe) postaci, które pojawią się jutro na paradzie ;-D

Wielka Parada Dominikańska - Artur Shopenhauer

Powyżej widzimy poważnego Shopenhauera.

Wielka Parada Dominikańska - Gunter Grass i Daniel Chodowiecki

Następnie Gunter Grass w towarzystwie Daniela Chodowieckiego - ciekawe połączenie, prawda?

Wielka Parada Dominikańska - Jan Heweliusz

A na końcu mój ulubieniec - upadły Jan Heweliusz. Uwielbiam jego pomnik (zdjęcie autorstwa Dagona) w pobliżu Ratusza Staromiejskiego - zawsze ktoś mu włoży papierosa w prawą dłoń :-D Cała gromadka w wersji "super deformed" będzie w towarzystwie pięknych dam i mitycznych stworów. Zapraszam!

PS. Od dziś pojawia się u mnie kolejna kategoria wpisów - Gdańsk. Uwielbiam to miasto!

[EDIT] Moje zdjęcia pojawiły się pod artykułem w serwisie Trójmiasto.pl :-D

Trochę historii znalezionej na chodniku

2008-07-24, Czwartek 17:17:06 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Koniec drugiego tygodnia praktyk w TASK-u zapowiada się bardzo przyjemnie. Dziś miałem okazję nie tylko obejrzeć w działaniu spawarkę światłowodową (Fujikura), reflektometr oraz dowiedzieć się dlaczego włókien światłowodowych nie przecina się "fajnymi" nożyczkami ;-)

Praktyki, jak praktyki, ale spójrzcie na to, co znalazłem idąc jedną z ulic w pobliżu Politechniki. Poznajecie?

Commodore 1530 C2N - karton po magnetofonie znaleziony na ulicy

Tak! Kartonowe opakowanie po magnetofonie Commodore (instrukcja obsługi). Sprzęt ten ma już zapewne ponad 15 lat. I nadal jest dostępny na Allegro - chyba w końcu się skuszę na własnego C64.

Poradnik pracownika naukowego

2008-07-24, Czwartek 00:27:56 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Jeżeli nie mając dobrego nastroju zmuszamy się do pracy, to wysiłek nasz jest jałowy i bezowocny. Mimo chwilowej bezradności lub rozgoryczenia nie trzeba jednak od razu poniechać pracy. Zaufanie do samych siebie i dobry przyjaciel pozwolą nam wrócić znowu do dobrej formy.

Monotonny tryb życia czyni nas otępiałymi. Potrzebujemy zmiany wrażeń i przeżyć, zmiany bodźców, ponieważ dzięki niej zachowujemy elastyczność. Muzyka, wędrówki, sport, interesująca książka, dobry film, zajmująca rozmowa - mogą wyrwać nas z depresji. Małe radości codziennego życia są o wiele ważniejsze niż wielkie, lecz rzadkie. Ale należy się najpierw nauczyć widzieć je i rozkoszować się nimi. Są one przed nami, trzeba mieć jednak oczy, aby je widzieć i serce, aby je przeżyć. Te małe radości dają nam chęć do pracy.

Kto chce tworzyć, musi być pogodny.

Źródło: Johannes Riechert "Jak studiować?", wydanie II, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1979

Świetna książka. I zaleca savasanę, jako formę odpoczynku w ciągu dnia pracy. Zamknąć oczy, rozluźnić się i przez 5-10 minut oddychać głęboko (z wykorzystaniem przepony) w rytmie: wdech, wydech, przerwa. Boskie!

Zdobądź swój własny adres IPv6 już dziś!

2008-07-22, Wtorek 00:03:26 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Zawsze marzyłeś o tym, aby mieć swój własny numer IPv6? A może chciałeś w kreatywny sposób wykorzystać swoją domenę lub też popisać się własną nazwą hosta przed kolegami z IRC-a? Nie wiesz, co zrobić z 2^64 komputerami, które trzymasz w garażu? Zatem czytaj dalej, a z pewnością poznasz odpowiedzi na powyższe pytania...

Pomimo tego, iż IPv6 przez wielu ISP jest jeszcze nieobsługiwane to sam protokół cieszy się coraz to większą popularnością, o czym świadczy m.in. projekt China Next Generation Internet. Nie ma się co dziwić - w końcu to następca IPv4 i w ciągu najbliższej dekady, może dwóch z pewnością go zastąpi. My nie chcemy jednak czekać na ten moment i tak, jak ma to miejsce w innych sytuacjach w których ktoś nas ogranicza, skorzystamy z tunelowania po IPv4.

Co nam jest potrzebne do osiągnięcia obranego przeze mnie celu tj. uzyskania adresu IPv6, nazwy hosta we własnej domenie oraz rekordów revDNS? Od strony użytkownika będzie z pewnością potrzebny publiczny adres IPv4 (najlepiej stały lub o długim okresie zmian) oraz własna domena. Całość powinna być niezależna od systemu operacyjnego oraz serwerów DNS, które utrzymują naszą domenę. Mają ww. elementy możemy zabrać się do pracy.

Pierwszym etapem uzyskania adresu IPv6 będzie stworzenie ww. tunelu poprzez skorzystanie z usług Hurricane Electric (tunnelbroker.net). Po przejściu krótkiej rejestracji otrzymamy nie tylko własny tunel wraz z pulą 2^64 adresów IPv6, ale również możliwość delegacji rekordów RDNS na inne serwery nazw, co będzie nam przydatne. Poniżej widzimy, jak wygląda panel zarządzania naszym tunelem.

IPv6 - TunnelBroker.net

Poniżej wyżej ukazanej części strony znajduje się generator konfiguracji sieci dla naszego systemu operacyjnego. Nim jednak z niego skorzystamy ważnym jest, aby pole "Client IPv4 address" wskazywało na nasz publiczny adres IPv4. Jeżeli tak nie jest to należy pole to zaktualizować z wykorzystaniem linku o nazwie "update".

Mając poprawnie skonfigurowany tunel należy całość przypisać do naszego komputera z publicznym adresem IPv4. W tym celu wystarczy wygenerować skrypt konfiguracyjny przy pomocy narzędzia na stronie oraz dodać do tak powstałego skryptu linijkę przypisującą odpowiedni adres IPv6 do wspomnianego komputera. W moim przypadku wygląda to następująco (linux-net-tools):

#!/bin/bash
ifconfig sit0 up
ifconfig sit0 inet6 tunnel ::216.66.80.30
ifconfig sit1 up
ifconfig sit1 inet6 add 2001:0470:1f0a:51d::2/64
 
ifconfig sit1 inet6 add 2001:470:1f0b:51d::1/64
 
route -A inet6 add ::/0 dev sit1

Jak sami widzicie, przedostatnia linijka zawiera pierwszy adres IPv6 z puli adresów, którą otrzymałem ("Routed /64: 2001:0470:1f0b:51d::/64").

Od tej pory powinniśmy już móc korzystać z dobrodziejstw IPv6. Aby przetestować połączenie użytkownicy Linuksa mogą wykorzystać narzędzie ping6.

zal@prometeusz:~$ ping6 ipv6.google.com
PING ipv6.google.com(2001:4860:0:1001::68) 56 data bytes
64 bytes from 2001:4860:0:1001::68: icmp_seq=1 ttl=59 time=61.2 ms
64 bytes from 2001:4860:0:1001::68: icmp_seq=2 ttl=59 time=60.8 ms
 
--- ipv6.google.com ping statistics ---
2 packets transmitted, 2 received, 0% packet loss, time 999ms
rtt min/avg/max/mdev = 60.801/61.018/61.236/0.329 ms

Teraz możemy przejść do kolejnego etapu naszego zadania. Wykorzystamy naszą domenę!

Większość polskich firm sprzedających domeny daje możliwość bezpłatnego wykorzystania ich własnych serwerów DNS, które niestety rzadko kiedy udostępniają możliwość tworzenia rekordów AAAA, które to są nam niezbędne. W tym celu możemy skorzystać z usług Afraid.org, a związaną z darmowym DNS-em. Jak zwykle czeka nas rejestracja, ale uwaga! Warto przeczytać regulamin świadczenia usług przez Afraid.org. Po zapoznaniu się z regulaminem i zaakceptowaniu jego warunków przystępujemy do dzieła. Najpierw oddelegujemy poddomenę z naszego macierzystego DNS-a do Afraid.org. W moim przypadku (i domeny 4zal.net) na macierzystym DNS-ie (home.pl) stworzyłem rekord NS dotyczący poddomeny ipv6.4zal.net, a przekazujący jej obsługę do serwerów: NS1.AFRAID.ORG, NS2.AFRAID.ORG i NS3.AFRAID.ORG.

IPv6 - home.pl

Dodatkowo dokonałem konfiguracji tego, co widzimy w panelu sterowania tunelem na stronie tunnelbroker.net. Na udostępnionym na samym początku zrzucie ekranu widzimy poprawne wartości dla "RDNS Delegation NS". Po aktualizacji tych wpisów na stronę Hurricane Electric nie wejdziemy już aż do kolejnej zmiany naszego publicznego adresu IPv4.

Jedyne, co nam teraz pozostało, to stworzenie odpowiednich rekordów na DNS-ach Afraid.org oraz sprawdzenie poprawności konfiguracji po kilku godzinach od jej ustawienia. Należy teraz przejść panelu sterowania własnego konta na stronie Afraid.org. Dodajemy oddelegowaną poddomenę w zakładce "Domains". Już dodaną poddomenę ipv6.4zal.net widać poniżej.

IPv6 - Afraid.org - Domains

W zakładce "Subdomains" dodajemy własnego hosta (rekord AAAA) - w moim przypadku będzie to prometeusz.ipv6.4zal.net oraz wartość 2001:0470:1f0b:051d:0000:0000:0000:0001 (tj. adres IPv6 występujący w skrypcie konfiguracyjnym). Poniżej widać dodany rekord.

IPv6 - Afraid.org - Subdomains

Teraz już tylko wystarczy przejść do zakładki "IPv6 Reverse", dodać otrzymaną od tunnelbroker.net podsieć IPv6 ("Routed /64" z panelu konfiguracyjnego tunelu) oraz sam rekord (numer IPv6 oraz nazwę hosta - w moim przypadku prometeusz).

IPv6 - Afraid.org - IPv6 Reverse

Po zapisaniu całości i odczekaniu kilku godzin można sprawdzić poprawność działania całości poprzez wydanie następujących poleceń pod Linuksem (oczywiście z wykorzystaniem własnej poddomeny):

zal@prometeusz:~$ host prometeusz.ipv6.4zal.net
prometeusz.ipv6.4zal.net has IPv6 address 2001:470:1f0b:51d::1
zal@prometeusz:~$ host 2001:470:1f0b:51d::1
1.0.0.0.0.0.0.0.0.0.0.0.0.0.0.0.d.1.5.0.b.0.f.1.0.7.4.0.1.0.0.2.ip6.arpa
domain name pointer prometeusz.ipv6.4zal.net.

Komunikat podobny do powyższego oznacza poprawną konfigurację. Teraz można podłączyć się np. do serwera IRC-a wykorzystującego IPv6 (np. irc.ipv6.eu.freenode.net) i cieszyć się własną nazwą hosta ;-)

[EDIT 31/07/2008] TunnelBroker.net uaktualnił interfejs swojej usługi - opis przedstawiony we wpisie może teraz nieco odbiegać od rzeczywistego wyglądu interfejsu, ale sens całości jest ten sam :-)

Filtrowanie niepożądanych treści w Internecie: Krótki przegląd oprogramowania

2008-07-17, Czwartek 13:35:57 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, iż opisywane poniżej rozwiązania zupełnie nie radzą sobie z szyfrowanymi połączeniami (tunelowanie po SSH, CGI Proxy z SSL, rozwiązania wykorzystujące JavaScript itp.), co można zauważyć korzystając np. z Vtunnel. Niektóre z nich (takie jak np. DansGuardian2) korzystając z blacklist i czegoś na wzór prostej sieci neuronowej (wykorzystują keywordy, ale z wagami dodatnimi i ujemnymi), aby uniemożliwić połączenie ze stronami oferującymi funkcjonalność proxy, co eliminuje część zagrożenia. Rozwiązania serwerowe umożliwiają zablokowanie pewnych portów i przekierowanie innych na 80 (poprzez iptables), co nie jest polecanym rozwiązaniem.

Całość opisuję ze względu na realizowany w trakcie praktyk projekt polegający na wdrożeniu systemu kontroli treści dla szkół. Sam zdecydowałem się na rozwiązanie oparte na DansGuardian2, Squidzie, iptables znajdujących się na linuksowym serwerze filtrującym cały ruch na linii Internet-szkoły. Zalety? Darmowe, skalowalne i łatwe do zarządzania rozwiązanie z największymi możliwościami konfiguracji i najlepszymi sposobami filtrowania danych. Dodatkowo umożliwia podpięcie skanera antywirusowego tak, aby np. chronić całą sieć. Wady? Język polski nie jest mocną stroną tego oprogramowania, a do tego sam DansGuardian2 bywa nazbyt restrykcyjny. Ale i tak jest lepszy od polskiego Beniamina.

Jedynym darmowym (użytkownicy domowi i szkoły), polskim programem do ww. zadania, jaki trafił w moje ręce był Beniamin. O programie było głośno ze względu na słowa kluczowe oraz listę stron, które udało się z niego wyciągnąć. Powiedzmy krótko i bez zbędnej dyskusji - całość była kontrowersyjna. Sam program ma ubogą dokumentację i w żaden sposób nie chwali się tym, jak działa. Ja sam odkryłem, wykorzystuje keywordy (prymitywnie - jak tylko pojawi się dane słowo zamyka dostęp do danej strony) oraz blacklistę o której trudno cokolwiek powiedzieć. Potrafi zablokować dostęp do Wikipedii. Równie ważne jest to, iż działa na pojedynczych stanowiskach - wyobrażacie sobie dodanie Wikipedii do białej listy na wszystkich komputerach? Brr... Do tego funkcjonuje jedynie pod Windowsem. Na całe szczęście jest niezależny od przeglądarki (najprawdopodobniej filtruje HTTP). Zaletą i to dużą jest cała reszta funkcjonalności, jaką posiada - np. ograniczenie dostępu do Internetu w danych godzinach. Do domu zapewne można go nawet polecić - gorzej, jak użytkownik wie, jak uruchomić inny system na chronionym komputerze.

Cała reszta programów (tj. Cenzor, Opiekun, X-Guard II itp.) jest płatna. Taki np. Cenzor nie posiada wersji demo. Link do wersji demo Opiekuna miał przyjść mailem - do tej pory nie doszedł. O X-Guard II nawet nie warto wspominać - program niestabilny, ubogi w funkcjonalność, a do tego działa w oparciu o kontrolę przeglądarki (tj. jest zależny od przeglądarki). Zgadnijcie, co próbuje zrobić w momencie trafienia na "złą stronę"... Nie zgadniecie - usiłuje zamknąć przeglądarkę. Ba! Trudno tego nie zauważyć - szczególnie, gdy ma się właśnie kilka kart otwartych w przeglądarce (skutkuje to pytaniem o to, czy chcę je zamknąć).

O zagranicznych nie mam zamiaru wspominać. Koszta są całkiem spore ;-] Interesującym rozwiązaniem jest Untangle Web Filter, ale niestety nie sprawdza się w polskiej rzeczywistości.

Abstrahując od tematu - uzależniłem się dziś od Slashdota... A w Gdańsku pojawi się IBM :-) Acha! Jest to też mój pierwszy wpis w całości napisany przez PSI i wysłany z wykorzystaniem Jabbera/XMPP.

Galera: Najszybszy komputer w Polsce

2008-07-16, Środa 18:12:33 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Nie dalej, jak wczoraj, wspomniałem o tym, iż mam zamiar zrobić kilka zdjęć siebie samego na tle Galery znajdującej się w CI TASK (najszybszy komputer w Polsce - 45 na Świecie). Rano doszedłem do wniosku, iż nie jestem jeszcze aż takim narcyzem, aby robić sobie samodzielnie zdjęcia. Do tego okazałem się być niefotogeniczny :-> Ale Galerze zdjęcia zrobiłem! O!

Galera - najszybszy komputer w Polsce - terminal dostępowy

To, co widzicie powyżej, to terminal z którego można uzyskać dostęp do Galery. Również i przez to pomieszczenie należy przejść, aby móc dostać się do hali z superkomputerem. Jak sami widzicie - całość jest przeszklona, co negatywnie odbyło się na jakości zdjęcia.

Galera - najszybszy komputer w Polsce - terminal dostępowy

Między pomieszczeniem komputera, a murami budynku znajdują się dwa korytarze - lewy i prawy. Ja postanowiłem przejść się lewym i zrobić jeszcze jedno zdjęcie terminala.

Galera - najszybszy komputer w Polsce - terminal dostępowy oraz część pomieszczenia superkomputera

Idąc dalej zrobiłem jeszcze raz zdjęcie pomieszczenia z terminalem. Tak na wszelki wypadek ;->

Galera - najszybszy komputer w Polsce

Prawda, że jest fajny? Taka duża zabawka, która przyczyni się do tego, aby nam wszystkim żyło się lepiej.

Galera - najszybszy komputer w Polsce

Jeszcze jedno i ostatnie spojrzenie na Galerę. I pomyśleć, że na tym to w przyszłości hulać będzie BeesyCluster :-)

Pierwszy dzień praktyki w CI TASK-u

2008-07-14, Poniedziałek 18:38:05 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Dzisiaj pierwszy raz miałem okazję wejść do pomieszczeń znajdujących się na 3 i ostatnim piętrze nowego gmachu Wydziału ETI Politechniki Gdańskiej. I ku mojemu rozczarowaniu nie skorzystałem w tym celu z czytnika tęczówki oka. Co do samej praktyki - trafiłem do zespołu d/s Sieci, jednego z dwóch zespołów działających w ramach Centrum Informatycznego TASK-u. Zadanie bojowe - stworzyć lub wykorzystać już stworzoną aplikację do stworzenia filtrów niedozwolonych treści, które miałyby znaleźć zastosowania podczas dołączania do TASK-u szkół podstawowych.

Nim jednak przystąpiłem do realizacji zadania miałem okazję pobawić się routerami CISCO, światłowodem oraz transceiverami. Krótka (zarazem moja pierwsza) przygoda ze "światłem" polegała na skręceniu routerów i sprawdzeniu, czy z lekka zmodyfikowany sprzęt (gniazdka przerobione z dwóch włókien jednomodowych na jedno włókno wielomodowe) dobrze się sprawuje. I co najdziwniejsze - działał ;-)

Powracając jednak do głównego zadania - już na samym wstępie uznałem, iż posiadam zbyt mało czasu i umiejętności, aby stworzyć system filtrujący przesyłaną treść pod kątem zawartości nieodpowiednich dla dzieci materiałów. A nawet jeśli to byłby to system oparty tylko i wyłącznie na tzw. blacklists, które posiadają wiele słabości (wyobraźcie sobie filtrowanie Web 2.0 oparte tylko i wyłącznie na blacklistach). A tutaj potrzebne jest jeszcze co najmniej filtrowanie pod kątem występowania słów kluczowych w treści. Zacząłem jednak od szukania ogólnie dostępnych "czarnych list" z liberalnymi licencjami. Wiele ich nie znalazłem. Natomiast natknąłem się na dwa ciekawe rozwiązania oparte na Squidzie. SquidGuard bazujący jedynie na blacklists oraz znacznie ciekawszy DansGuardian 2, który dodatkowo oferuje prawdziwe sprawdzanie zawartości (przypisując słowom kluczowym pewne wagi oraz poprzez odpowiednią klasyfikację stron). Kilka komend i na moim taskowym Ubuntu pojawił się w pełni działający DansGuardian z wymaganymi listami. Radzi sobie całkiem nieźle, chociaż można mieć pewne zastrzeżenia, co do współpracy z polskojęzycznymi wersjami stron. Nie poradzi sobie też z pewnością z szyfrowanymi połączeniami (tunele tudzież HTTPS), czy też protokołem innym, niż HTTP, ale to też nie taki duży problem. Kilka wpisów w iptables (przekierowania oraz blokady portów), a system poradzi sobie całkiem nieźle z uczniami podstawówek i to bez konieczności ingerencji w stacje klienckie ;-P

Abstrahując od samego zadania - widziałem Galerę. Robi wrażenie stojąc w sterylnym, przeszklonym pokoju w samym centrum inteligentnego budynku. Mam zamiar zrobić sobie zdjęcie stojąc na jej tle ;-D

GMC Poland: Po pierwszym etapie (piąty cykl decyzyjny)

2008-07-14, Poniedziałek 17:53:33 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Po czwartej decyzji pierwszego etapu GMC Poland znaleźliśmy się na trzecim miejscu. Był to niebezpieczny i szybki spadek z pierwszego miejsca na który trzeba było zareagować stanowczo i niestety ryzykownie. Ale...

Singleton (Archi, James, Kozak, Ozon i Zal) na 2 miejscu - piąty i ostatni cykl decyzyjny pierwszego etapu GMC Poland

Udało nam się wskoczyć na drugie miejsce! I tym samym zakwalifikowaliśmy się do drugiego etapu GMC Poland w którym to będzie uczestniczyć 128 drużyn podzielonych na 16 grup (w poprzednim etapie było 371 zespołów).

Okazuje się też, iż o ile jesteśmy jednym z dwóch zespołów (było 9) z Politechniki Gdańskiej, które przeszły do kolejnego etapu, tak jesteśmy jedyną grupą sponsorowaną przez Bankier.pl, której się to udało (z 10 sponsorowanych).

Singleton (Archi, James, Kozak, Ozon i Zal)  -pierwszy etap GMC Poland - wykres

Miejmy nadzieję, iż w przyszłości nie będziemy popełniać decyzji podobnych do naszej czwartej ;>

Sen: Wpływ pory snu na samopoczucie

2008-07-10, Czwartek 07:03:15 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Tak się złożyło, iż przez ostatnie dwa tygodnie sypiałem po co najmniej 10h dziennie. Zazdrościcie? Nie ma czego - spałem, lecz nie śniłem, jeżeli można się tak wyrazić. Czy to z własnego braku rozsądku, czy też ze względu na rozregulowany tryb życia, kładłem się w okolicach 3 rano. Innymi słowy - jak się położyłem o trzeciej to spałem do co najmniej godziny 13. Miało to oczywiście swoje zalety, bo trudno nazwać wadą bycie obudzonym zapachem smakowitego obiadu. Ale za cholerę się w ten sposób wyspać nie można było :->

Muszę przyznać, iż sen w powyższym wydaniu był na tyle męczący, iż po przebudzeniu jedyne na co miałem ochotę to zamknąć oczy. Zamknąć oczy i odespać całą nocną mordęgę. O jakichkolwiek marzeniach sennych, czy też o pamiętaniu tychże, mowy nie było. Nic. Co noc byłem witany kompletną pustką w tej materii. Aż do wczoraj...

Z lekka podenerwowany położyłem się wczoraj do łóżka około godziny 23. Zdenerwowany, ponieważ w sposób nieco szorstki, ale z pewnością skuteczny, oznajmiłem światu, iż mam zamiar pójść spać. Przy czym na liście wymagań względem świata umieściłem brak oświetlenia i bezwzględną ciszę. Otoczenie oczywiście odpowiedziało na swój sposób, któremu subtelności i wyczucia sytuacji zarzucić nie można i przez najbliższe 10 lat nie będzie można. Tak, czy inaczej - udało się.

Wstałem dziś o 6. Po prostu otworzyłem oczy, a te już nie chciały się zamknąć. Po około siedmiu (stawiałbym na sześć) godzinach snu czuję przypływ energii. Nic mnie nie boli, za oknem Słońce zachęca do działania, a ja naprawdę mam na to działanie ochotę. A do tego śniłem.

Wyciągnąć wnioski z tej historii nie jest trudno. Wygląda na to, iż jestem niezwykle wrażliwy na wszelkie zmiany dotyczące stylu życia, a już w szczególności na zmiany związane z samym snem. I zapewne pod tym względem nie jestem osamotniony ;->

PS. Podczas pisania tego tekstu popełniałem interesujące błędy (możliwe, że nie wszystkie zdołałem wychwycić). M.in. zdarzało mi się napisać trzy razy ten sam wyraz, jeden za drugim, czy też w krótszych zdaniach wymieszać wyrazy, co sprawiało, iż ich (zdań) konstrukcja była daleka od logiki.

Internetowe ciastko (w 5 minut): Część druga

2008-07-09, Środa 16:09:19 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Ostatnio, podczas próby przygotowania tytułowego ciastka, poległem! Będąc podobnym do alchemików z Ankh-Morpork zamieniających złoto w mniej złota - zamieniłem ciasto w mniej ciasta. Postanowiłem jednak nadrobić ten błąd i zabrać się za zrobienie ciasta po raz drugi.

Wymieszałem ze sobą wszystkie sypkie składniki (mąkę, cukier i kakao).

Ciasto w 5 minut - składniki sypkie

Następnie dodałem jajko, mleko i olej. Całość porządnie wymieszałem.

Ciasto w 5 minut - wszystkie składniki

Włożyłem do kuchenki mikrofalowej na dokładnie 2.5 minuty i...

Ciasto w 5 minut - po wyjęciu z kuchenki mikrofalowej

Tak! Udało się ;] Jest smaczne, a jego przygotowanie nie jest takie trudne (co nie przeszkodziło mi dać ciała). Trzeba je jednak szybko zjeść - szybko staje się suche.

Ciasto w 5 minut - już na talerzu

Lively.com: Pokój eksperymentalny Zala

2008-07-09, Środa 14:28:36 +0200, autor Karol „Zal” Zalewski, licencja LPRCTKC

Poniżej znajduje się pokój testowy, który został utworzony przeze mnie (po 10h od momentu dowiedzenia się o istnieniu Lively) w ramach testów Lively.com. Zapraszam do korzystania z niego :-)

Karol Zalewski - Lively.com

Całość chciałem dodać jako obiekt (ramkom mówimy stanowcze i zdecydowane "NIE") na mojej stronie, ale wygląda na to, iż zadanie to jest utrudnione. Najprawdopodobniej musiałbym mieć stronę w domenie lively.com ;>

Starsze wpisy | Nowsze wpisy